W ciągu kolejnego tygodnia Robbie spędza dużo czasu po pracy wraz z
Pickerem, co zaczyna mnie nieco niepokoić, tak jak Renę. Podczas naszego
wspólnego wypadu, Re dzieli się ze mną swoimi podejrzeniami.
- Oni na pewno coś kombinują... Oby tylko w nic się nie wkopali...
Boję się. - mówi, a ja tylko jej przytakuję.
- Ja też się boję, chociaż Robbie jest prywatnym detektywem i ma już
wyprawę w obronie... - wzdycham.
- Przez te lata co go znam, zdążyłam się zorientować, że czasami
postępuje jak debil. Oby tylko twój narzeczony był rozumny i dojrzały... -
kontynuuje, do czasu aż stajemy przed drzwiami salonu sukien ślubnych. - I
jesteśmy. - zmienia temat i przepuszcza mnie w wejściu. - To jest Taylor, moja
przyjaciółka. - przedstawia mnie krawcowej. - A to moja ulubiona krawcowa, pani
Watts.
- Miło poznać. - wyciągam do niej dłoń, którą lekko ściska.
- Przyszłyśmy tu po suknię dla Tay. Ślub za... Ile? - spogląda na
mnie.
- Trzy miesiące. - odpieram.
- Właśnie, ślub za trzy miesiące, więc to już będzie szósty miesiąc i
trzeba ukryć jej brzuszek. - wyjaśnia.
- To nie problem. Jakie masz oczekiwania, Taylor? - krawcowa zwraca
się do mnie.
- Chcę sukienkę do kolan. Góra koronkowa z cyrkoniami i oczywiście
wolnymi plecami na ramiączkach, a dół może z mlecznej foli albo dużej ilości
tiulu. W zależności co będzie pasować lepiej. - objaśniam moją wizję i chwilę
potem pani Watts zabiera mnie do przebieralni, a Renę zostawia w salce z dużym
lustrem.
Po niedługich oczekiwaniach, krawcowa wraca do mnie z kilkoma
kreacjami, które odpowiadają podanemu przeze mnie opisowi i zaczynamy
przymiarki. Pierwsza to moja upragniona z foliowym dołem. Ostrożnie krawcowa
pomaga mi ją ubrać i wychodzimy do Reny. Ja przyglądam się swojemu odbiciu, a
Re mi.
- I jak, panno Palumbo? - pyta pani Watts, uśmiechając się do mnie.
- No nie wiem... Czy ta folia nie będzie się potem unosić na brzuszku?
- kieruję przyjaciółce pytające spojrzenie.
- No... Może. Przymierz kolejną. - odpiera, więc wracam do pokoiku.
Druga jest bardzo podobna, tylko, że z tiulowym dołem. Chwilę później
ponownie stajemy w pomieszczeniu z ogromnym lustrem.
- To jest to! - Rena zrywa się z miejsca jak tylko mnie zauważa. -
Robbiemu się spodoba! Będziesz śliczna! - staje obok mnie.
Gdy widzę swoje odbicie, nie jestem jednak zbyt przekonana.
- Jesteś pewna? - pytam.
- No oczywiście. Pani Watts, poprosimy dodatki. - woła, a po chwili
kobieta wraca z welonem, diademem, wiankiem i biżuterią.
Rena zaczesuje mi włosy na bok, upinając spinkami i nakłada na głowę
wianek.
- Tak będzie najlepiej. - posyła mi serdeczny uśmiech.
Uważnie przyglądam się swojemu odbiciu, obracając się wokół własnej
osi i nadal nie jestem pewna. Czy Robbiemu się spodoba? Co powiedzą rodzice?
Przecież ślub ma się tylko jeden, więc to poważna decyzja.
- Przepraszam, ale nie wiem. - ścieram łzy z policzków.
- Wiem, że ma panna wątpliwości, ale mogę zapewnić, że suknia będzie
pasować. Dopasujemy ją, spokojnie. - krawcowa uspokaja mnie. - Będzie idealnie,
czyż nie Pyreno?
- Oczywiście. Nie martw się Tay, widziałaś jak ja sobie poradziłam.
Zaufaj nam. - Re chwyta moją dłoń, jakby przez to miała przekazać mi swoją
pozytywną energię.
- W takim razie... Kupuję. - oznajmiam i idę przebrać się w swoje
rzeczy.
Następnie krawcowa ustala ze mną terminy kolejnych przymiarek i
odbioru. Płacę za suknię, a potem wybieram się z Reną do kolejnego sklepu, aby
kupić zaproszenia. Skoro mój narzeczony nie ma na to czasu, przyjaciółka musi
pomóc.
"Mój czasami zachowuje się jak debil" - hehe - cały Picker w jednym zdaniu ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next.