2017-08-31

| 3 | 2.

Po pracy wsiadam do swojego samochodu i uprzednio sprawdzając czy mam zamówienie dla Reny, ruszam do ich domu. Robbie Dean siedzi na miejscu pasażera i nic nie mówi. Nie jest zachwycony moim pomysłem odwiedzenia swojego byłego i jego żony oraz córki.
Gdy parkuję przed ich domem, nie ma już odwrotu. Zabieram torebkę i podchodzę do drzwi i delikatnie pukam. Na wszelki wypadek wolę hałasować, bo jeśli mała Ana śpi to mogłoby być źle. Po chwili otwiera nam Rena z córką na rękach.
- Chodźcie. - wpuszcza nas do środka.
- Zapomniałam uprzedzić, to Robbie Dean, mój narzeczony. - przedstawiam Pyrenie chłopaka.
- Miło poznać. Pyrena Picker. - ściska mu dłoń. - A to Anastasia Picker. - pokazuje nam małą, która uśmiecha się do nas radośnie. - Przejdźmy do salonu. - rusza przodem.
Idę za nią, rozglądając się na boki. Picker zrobił tu generalny remont, bo zupełnie nie przypomina to miejsca, gdzie dwa lata temu często się spotykaliśmy.
- Proszę. Wasze zamówienie. - kładę na stole pudełko z zaproszeniami. Są na urodziny Robbiego, choć jeszcze to sporo czasu. Mamy dopiero końcówkę września, a przecież on ma urodziny na koniec listopada. Jednak nic nie mówię. To ich decyzja.
- Dziękuję. - Rena posyła mi uśmiech i kładzie małą na kocyku z zabawkami. - Zajmie się sobą chociaż przez chwilę. Jest bardzo rozumna jak na dziesięciomiesięczne dziecko. - dodaje i rusza do kuchni. - Zerknij na nią, a ja idę zaparzyć herbatę dla nas. - prosi mnie i znika za półścianką.
Podczas gdy ona jest w kuchni, zjawia się Picker i wita się najpierw ze mną, potem z Robbiem Deanem.
- To wy się znacie? - jestem zaskoczona.
- No, tak. Graliśmy kiedyś razem w klubie. - odpiera ukochany.
- To długa historia. - dodaje Picker. - Może innym razem...
- Ooo... Widzę, że miło się Wam rozmawia. - Re wraca z tacą do salonu.
- Tak. Wyobrażasz sobie, że chłopaki się znają? - spoglądam na nią.
- Serio? To fajnie. - siada obok mnie i zaczyna zagadywać.
Z krótkiego spotkania z powodu zamówienia, przeistacza się to w długą pogawędkę na temat wszystkiego. Trochę o muzyce, trochę o dzieciach... Ostatecznie Rena zaczyna dawać mi porady odnośnie ślubu i ukrycia ciążowego brzuszka. Stwierdza, że koniecznie pomoże mi jak będzie trzeba. Dziękuję jej i niedługo później wraz z Robbiem Deanem wracam do naszego apartamentu, gdzie wita nas jego kot. Pomimo swojego wieku jest naprawdę żywy. Tylko by broił. Biorę futrzaka na ręce i kładę się z nim na dywanie. To po prostu takie nasze zabawy.

1 komentarz:

  1. Picker i Dean się znają no proszę...
    A Tay to tylko kot został do pieszczot ;)
    Buziaki i do jutra.

    OdpowiedzUsuń