2017-09-01

| 3 | 3.

W ciągu kolejnego tygodnia Robbie spędza dużo czasu po pracy wraz z Pickerem, co zaczyna mnie nieco niepokoić, tak jak Renę. Podczas naszego wspólnego wypadu, Re dzieli się ze mną swoimi podejrzeniami.
- Oni na pewno coś kombinują... Oby tylko w nic się nie wkopali... Boję się. - mówi, a ja tylko jej przytakuję.
- Ja też się boję, chociaż Robbie jest prywatnym detektywem i ma już wyprawę w obronie... - wzdycham.
- Przez te lata co go znam, zdążyłam się zorientować, że czasami postępuje jak debil. Oby tylko twój narzeczony był rozumny i dojrzały... - kontynuuje, do czasu aż stajemy przed drzwiami salonu sukien ślubnych. - I jesteśmy. - zmienia temat i przepuszcza mnie w wejściu. - To jest Taylor, moja przyjaciółka. - przedstawia mnie krawcowej. - A to moja ulubiona krawcowa, pani Watts.
- Miło poznać. - wyciągam do niej dłoń, którą lekko ściska.
- Przyszłyśmy tu po suknię dla Tay. Ślub za... Ile? - spogląda na mnie.
- Trzy miesiące. - odpieram.
- Właśnie, ślub za trzy miesiące, więc to już będzie szósty miesiąc i trzeba ukryć jej brzuszek. - wyjaśnia.
- To nie problem. Jakie masz oczekiwania, Taylor? - krawcowa zwraca się do mnie.
- Chcę sukienkę do kolan. Góra koronkowa z cyrkoniami i oczywiście wolnymi plecami na ramiączkach, a dół może z mlecznej foli albo dużej ilości tiulu. W zależności co będzie pasować lepiej. - objaśniam moją wizję i chwilę potem pani Watts zabiera mnie do przebieralni, a Renę zostawia w salce z dużym lustrem.
Po niedługich oczekiwaniach, krawcowa wraca do mnie z kilkoma kreacjami, które odpowiadają podanemu przeze mnie opisowi i zaczynamy przymiarki. Pierwsza to moja upragniona z foliowym dołem. Ostrożnie krawcowa pomaga mi ją ubrać i wychodzimy do Reny. Ja przyglądam się swojemu odbiciu, a Re mi.
- I jak, panno Palumbo? - pyta pani Watts, uśmiechając się do mnie.
- No nie wiem... Czy ta folia nie będzie się potem unosić na brzuszku? - kieruję przyjaciółce pytające spojrzenie.
- No... Może. Przymierz kolejną. - odpiera, więc wracam do pokoiku.
Druga jest bardzo podobna, tylko, że z tiulowym dołem. Chwilę później ponownie stajemy w pomieszczeniu z ogromnym lustrem.
- To jest to! - Rena zrywa się z miejsca jak tylko mnie zauważa. - Robbiemu się spodoba! Będziesz śliczna! - staje obok mnie.
Gdy widzę swoje odbicie, nie jestem jednak zbyt przekonana.
- Jesteś pewna? - pytam.
- No oczywiście. Pani Watts, poprosimy dodatki. - woła, a po chwili kobieta wraca z welonem, diademem, wiankiem i biżuterią.
Rena zaczesuje mi włosy na bok, upinając spinkami i nakłada na głowę wianek.
- Tak będzie najlepiej. - posyła mi serdeczny uśmiech.
Uważnie przyglądam się swojemu odbiciu, obracając się wokół własnej osi i nadal nie jestem pewna. Czy Robbiemu się spodoba? Co powiedzą rodzice? Przecież ślub ma się tylko jeden, więc to poważna decyzja.
- Przepraszam, ale nie wiem. - ścieram łzy z policzków.
- Wiem, że ma panna wątpliwości, ale mogę zapewnić, że suknia będzie pasować. Dopasujemy ją, spokojnie. - krawcowa uspokaja mnie. - Będzie idealnie, czyż nie Pyreno?
- Oczywiście. Nie martw się Tay, widziałaś jak ja sobie poradziłam. Zaufaj nam. - Re chwyta moją dłoń, jakby przez to miała przekazać mi swoją pozytywną energię.
- W takim razie... Kupuję. - oznajmiam i idę przebrać się w swoje rzeczy.
Następnie krawcowa ustala ze mną terminy kolejnych przymiarek i odbioru. Płacę za suknię, a potem wybieram się z Reną do kolejnego sklepu, aby kupić zaproszenia. Skoro mój narzeczony nie ma na to czasu, przyjaciółka musi pomóc.

1 komentarz:

  1. "Mój czasami zachowuje się jak debil" - hehe - cały Picker w jednym zdaniu ;)
    Pozdrawiam i czekam na next.

    OdpowiedzUsuń