Po pracy wracam do domu z rodzicami.
- I jak pierwszy dzień? - pyta tata.
- Ralph, daj już jej spokój. Zobacz jaka jest zmęczona. - wtrąca się
mama.
- Nie będziesz mi ciągle mówić co mam robić, Meredith. - odpowiada jej
złośliwie i spogląda na mnie. - Jak wrażenia?
- Jest w porządku. - rzucam i wyglądam za okno.
Wyszliśmy z pracy dopiero po 7PM, więc mam mało czasu nim przyjedzie
Justin.
- To dobrze. Jutro dzień drugi. - oznajmia tata i parkuje przed domem.
Wpadam do swojego pokoju jak błyskawica i otwieram szafę. Zerkam na
rzeczy wiszące na wieszakach i leżące na półkach, a następnie wybieram coś
wygodnego. Przebieram się szybko, poprawiam make-up na nieco mocniejszy, a
następnie przeczesuję włosy, chowam telefon i wypadam z domu tak szybko jak
wpadłam.
- Już jestem. - rzucam wsiadając do auta Muncy'ego.
- Długo się stroiłaś. - śmieje się, odpalając silnik.
- Przestań. Niedawno wróciłam z pracy. - wyjaśniam, sprawdzając
powiadomienia w telefonie.
- Pracy? - Muncy jest zaskoczony. - Pracy? Szkoła, zespół i praca? Nie
za dużo?
- Jakoś daję radę. - odpieram i chowam urządzenie do kieszeni.
- Ah... Cała Tay... - wzdycha i jedzie dalej.
Parkujemy pod domem Pickera i wchodzimy do środka. Nate stoi z Robbiem
i Reną przy wyspie kuchennej i popija drinka.
- Hej! - witam się z nimi i wskakuję na blat.
- Taylor! Nie poznaję Cię! Jesteś taka seksowna! - rzuca nieco już
pijany Robbie i staje przede mną.
- Ekhem. Nadal tu jestem. - Rena ciągnie chłopaka za ramię.
Szczerze? Nie kocha go, a zazdrosna jest tylko o jego kasę. W drugą
stronę to także nie jest miłość, a raczej chęć sławy.
- Oj Rena… - przeciąga każdą literę jej imienia. - Przecież Ty zawsze
jesteś najseksowniejsza. - cmoka ją w usta, a następnie sadza koło mnie.
- Tay, chodź. Przedstawię Ci kogoś. - Nate pomaga mi zejść i idzie ze
mną do salonu, gdzie jest już sporo ludzi.
- To Nia, moja dziewczyna. - obejmuje ją ramieniem, a ja uśmiecham się
szczerze. W końcu nie skopał pierwszej randki.
- Gratuluję. - odpieram i rozglądam się uważnie.
Justin zaczął zarywać do przyjaciółki dziewczyn, Mirandy. W sumie to
pasowali by do siebie.
- Idę tylko do toalety. - rzucam i wspinam się po schodach na piętro.
Po drodze mijam kilka obściskujących się par, kilka typowych
plastikowych dziewczyn i jego. Wysokiego chłopaka, o nieziemskiej urodzie.
Nigdy wcześniej go nie widziałam, więc musi to być ktoś z otoczenia Robbiego
lub jego dziewczyny.
- Hej. - przystojniak zaczepia mnie. - Napijesz się ze mną? -
proponuje.
- Pewnie. Zaczekaj tu chwilę. - odpowiadam i idę do łazienki.
Poprawiam nieco fryzurę i spoglądam w lustro przez dłuższą chwilę. W
końcu jakiś chłopak zainteresował się mną. No, pomijając Zachary'ego. Ale on
nie może być kimś więcej niż kolegą z pracy, aby te stare baby nie plotkowały.
Wracam do chłopaka, który już czeka z dwoma drinkami.
- W tajemnicy przed siostrami jakoś mi się udało je zabrać. Chodź do
altanki. - ciągnie mnie za rękę do wyjścia przez taras.
Siadamy w altance i popijamy nasze drinki w ciszy, wpatrując się w
gwiazdy na niebie. Są wyjątkowo piękne dziś.
- Jesteś znajomą Robbiego? - pyta nagle.
- Powiedzmy. - odpieram i odwracam wzrok na niego.
- Ah… Panienka na jedną noc? - wypytuje dalej.
- Nie. Po prostu... Hm, znamy się ze szkoły i tyle. Nic takiego. Mój
przyjaciel Nate ma z nim lepsze relacje. - wyjaśniam i odstawiam pustą szklankę
na bok. - A tak w ogóle to jak masz na imię? - dopiero przypominam sobie, że
wcale się nie przedstawiliśmy.
- Mac. A Ty? - wyciąga do mnie rękę.
- Taylor. - ściskam jego dłoń.
Zapowiada się niezły początek długotrwałej znajomości.
Tajcia ma towarzystwo :)
OdpowiedzUsuńTeraz nie wiem z kim ją bardziej shippować ;)
Buziaki i do jutra.