Siedzę w altance z nowopoznanym chłopakiem i rozmawiam na różne
tematy, gdy nagle zjawia się Rena.
- Mac, braciszku! Tutaj jesteś! - podchodzi i siada obok niego. -
Alkohol? Masz dopiero szesnaście lat! Oddaj to! - zabiera mu szklankę.
- Rena, Ty też nie masz dwudziestu jeden, a pijesz z tym swoim
lalusiem! - oburza się.
- Miło było, ale lepiej pójdę poszukać Nate'a. - wstaję z miejsca, aby
nie musieć ich słuchać.
- Nate'a szybko nie znajdziesz. Zniknął gdzieś z Nią. - wtrąca się
Lovelis.
Kręcę tylko głową i wchodzę do domu. Rozglądam się po tłumie. Skoro
Nate gdzieś poszedł, Justin powinien się znaleźć. Nie zostawiliby mnie tutaj
samej.
- Taylor! - Muncy macha do mnie ręką, więc podchodzę bliżej. - Chcesz
wrócić do domu czy zostajesz? - pyta.
- W sumie? Chyba będę się zbierać. - stwierdzam.
- Zamówić Ci taksówkę? Bo wiesz… Chcieliśmy spędzić z Mirandą jeszcze
trochę czasu… - patrzy na mnie.
- Nie trzeba. Poradzę sobie. - oznajmiam i ruszam między ludzi.
Kilku przystojnych chłopaków uśmiecha się do mnie, a inni przyjmują
seksowne pozy. Robbie pije drinka, grając w butelkę ze znajomymi.
- Przyłącz się do nas! - woła do mnie.
- Wątpię, by był to dobry pomysł. - rzucam i chcę iść dalej, ale
Picker łapie mnie za biodra i sadza do siebie na kolana. - Puść. Jesteś pijany,
a Rena zaraz wróci i co? Puść. - próbuję się uwolnić, ale on ściska mnie
jeszcze mocniej.
- Nie bądź taka uparta, Tay. - wpija się w moje usta.
Kumple chłopaka głośno wołają "pocałuj go", a ja nie wiem co
robić. Nigdy nie ulegałam kiedy coś podobnego się działo, ale co oni sobie
teraz pomyślą. Teraz kiedy zaczynam być kimś innym, kimś kogo wszyscy lubią.
- Chodź… - szeptam Robbiemu do ucha i wstaję.
Zamykamy się w jego sypialni i, choć wiem, że to nieodpowiednie,
ponawiamy pocałunki.
- Jesteś piękniejsza niż Rena, wiesz… - mówi, zmysłowo gładząc moje
plecy.
- Tylko tak mówisz… - odpieram i zdejmuję mu koszulkę. - A po za tym
nie zapominaj, że Rena to twoja dziewczyna. - dodaję i rzucam ubranie na bok.
- Pamiętam, pamiętam… Ale jak tylko Cię zobaczyłem… Wiedziałem, że
muszę Cię mieć. - kontynuuje słodkie gadanie, rozbierając mnie.
- Taa… Jasne. Miałeś każdą tylko nie mnie. Cała szkoła to wie… -
poprawiam go.
Oczywiście, że znajdzie się jeszcze pełno dziewczyn, których nie miał,
ale nie w słowniku jego i jego otoczenia. Robbie Picker istnieje tam jako
perfekcyjny seksiak, który do poznania Reny zmieniał dziewczyny częściej niż
nauczyciel skończył zajęcia. Bycie kolejną laleczką do jego kolekcji to nie
jest to czego bym chciała, jednak alkohol zaczyna odbierać mi logiczne
myślenie.
- Może i racja. Wina? - stawia dwa kieliszki na biurku.
- Chętnie. - zgadzam się.
- Wiesz… Nie chcę wyjść na drania. - mówi, podając mi lampkę.
- I tak nim jesteś, więc co za różnica. - prycham i spoglądam na niego
z ukosa.
Okay, jest przystojny, ale ta jego pewność siebie i zarozumiałość…
Potrafi człowieka zirytować.
- Oj Taylor, Taylor… Za dużo gadasz… - zbliża się do mnie i całuje
namiętnie.
Nie umiem mu się oprzeć. Teraz już doskonale rozumiem dlaczego
wszystkie tak się za nim uganiają. Tatuaże, kolczyki i to ciało. No i teksty na
podryw też czasami ma.
- Już nie będę. - uśmiecham się do niego i odstawiam lampkę po winie
na biurko. - Nie ma co zwlekać… - zarzucam mu ręce na szyję.
- Ooo… Jaka odważna… - śmieje się pod nosem, a następnie kładzie się
ze mną na łóżku. - Wolisz romantycznie czy po mojemu? - pyta, obcałowywując
moją szyję.
- Ty decyduj. - oddaję mu całą kontrolę nad sytuacją. Obym tylko tego
rano nie żałowała.
Oj Taylor będziesz rano żałowała! To Robbie drań Picker ;)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na jutro :)