Budzę się z bólem głowy. Rozglądam po pokoju. Nie jest to mój pokój,
nie moje łóżko i nie mój Picker. Szturam chłopaka, aby się nieco przesunął, bo
chcę wstać, jednak on śpi jak zabity. Po kilku próbach udaje mi się go odsunąć.
Ubieram się szybko, przeczesuję włosy ręką i sprawdzam godzinę. Jest dziesiąta,
a na ósmą miałam być w pracy. Zbiegam po schodach do salonu. Na podłodze wśród
innych leży pijany Muncy. Budzę chłopaka poprzez potrząśnięcie za ramię.
- Czego? - odburkuje niezadowolony.
- Kluczyki. Od auta. - odpieram i zaczynam przeszukiwać mu kieszenie.
- Co? Nie bądź taka napalona. - niezbyt kontaktuje.
- Kluczyki. - powtarzam i wyciągam z jego kieszeni. - Pożyczam auto. -
dodaję i szybkim krokiem kieruję się do pojazdu.
Pomimo kaca i tego, że do późna piłam niestety muszę pojechać autem. I
tak jestem już sporo spóźniona. Oby tylko nikomu nie zachciało się mnie
kontrolować...
Parkuję pod firmą i uprzednio sprawdzając trzy razy czy samochód jest
zamknięty, kieruję się do środka. W wejściu wpadam na Zacha.
- Czyżby księżniczka nie mogła wstać rano? - pyta ze śmiechem.
- Przestań. Głowa mnie boli. - burczę i idę do "kuchni".
- Musiałaś nieźle zabalować, panno Palumbo. - idzie za mną, dalej
gadając.
- Możesz się zamknąć? - przerywam mu poirytowana.
- Jedź do domu. W takim stanie to się nam nie przydasz. - odpiera, a
ja spoglądam na niego.
- Nie jest źle. Dałam radę przyjechać autem po wczorajszej imprezie u
Pickera. - odpowiadam i zaparzam sobie kawę.
- Ah... Coś twój tata o tym mówił... Nie podoba mi się to towarzystwo,
skoro przychodzisz tak. - wskazuje na moją koszulkę.
- Ale, że jak? - oglądam się na swoje ubrania. Rzeczywiście, przez
pomyłkę zabrałam bluzkę Robbiego, nieco już brudną m.in. od pomadki Reny.
Wzdycham zrezygnowana.
- Serio, jedź. - Zach wyciąga z mojej kieszeni klucze od auta
Muncy'ego.
- Nie, dam radę. Nie pozwolę, żebyś mnie wygryzł. - śmieję się.
- W takim razie chodź. Mam swoje rzeczy tu, bo prosto z pracy jadę
dziś do mamy, więc wiesz... - chwyta mnie za rękę i ciągnie korytarzem do
pomieszczenia gospodarczego.
Jest całkiem kochany jak na gościa, który nazywa się Zachary Adagio.
Że Zachary to miał być powalony!? To moja ulubiona postać!
OdpowiedzUsuńBuziaki i czekam co dalej.