Trzy miesiące po ślubie z Robbiem na świat przychodzi nas synek Ross.
- Cześć słońce. Jak się ma nasz okruszek? - pyta Robbie, wchodząc do
szpitalnego pokoju.
- Dobrze. Nakarmiłam go i śpi. – odpieram i wskazuję na syna.
- Słodziak. - uśmiecha się i siada na krześle obok mojego łóżka. -
Robbie chciał Cię odwiedzić z Re, ale nie mają z kim zostawić dzieci.
Właśnie, Rena urodziła w zeszłym tygodniu braciszka dla Any, którego
nazwali Nate po przybranym wujku. Mała Anastasia niezbyt jest zadowolona z
rodzeństwa, ale Picker po prostu uwielbia swojego synka.
- Nie szkodzi. My ich odwiedzimy, jak tylko doktor nas wypisze. -
odkładam Rossa do ‘łóżeczka’.
- Przywiozłem Ci rzeczy na przebranie, coś dla małego i trochę
jedzenia. No i twój ulubiony sok z grapefruita. - opowiada, wyciągając wszystko
z niewielkich rozmiarów torby podróżnej.
- Nie musiałeś. Dobrze mnie tu żywią. - uśmiecham się do niego.
- Jasne, jasne, Tay. - śmieje się. - Chcę Cię już w domu. Pusto bez
Ciebie. - dodaje, chwytając moją dłoń.
- Ja też chcę już wrócić. Znacznie lepiej śpi się, wiedząc, że jesteś
obok. - cmokam go w polik.
W tym momencie moja komórka leżąca na szafce obok daje znak o SMS-ie.
Biorę ją niechętnie i sprawdzam kto to.
Od:
nieznany numer
Wszystkiego dobrego dla Ciebie i
dziecka, ale nie tego głupiego ciapatego. Wasze szczęście długo nie potrwa.
Zmarli też mogą się mścić, wiesz?
Szybko blokuję telefon. Moja pierwsza myśl - Zachary.
---
Hej!
Prolog może i krótki, ale już się dzieje.
A teraz czas na krótki sondaż: kto myśli, że Zachary wróci łapka w górę!
Zachęcam także do podawania swoich pomysłów, kto jest nadawcą tajemniczego SMS-a.
Do jutra,
Wiki R5er
Oczywiście, że to Zachary! Kto inny może być martwy i mściwy...
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na jutro