Dwa lata liceum mijają w mgnieniu oka. Przez ten czas nie pracowałam w
firmie, ponieważ za bardzo wzbudzała we mnie wspomnienia. Wyrzucenie
Zachary’ego przez okno jeszcze przez wiele nocy powracało do mnie w snach, a
psychiatra nic nie mógł na to poradzić. Przeszłam długą drogę, ale mi się udało
i jestem gotowa wrócić do pracy.
Pcham wielkie wejściowe drzwi i powoli kieruje się korytarzem do
windy, na którą i tak zawsze długo się czeka. Gdy w końcu przyjeżdża, wysiada z
niej młody chłopak nieco podobny do Pickera, ale zdecydowanie od niego młodszy.
Prawdopodobnie to ten stażysta na miejsce Adagio.
- Hej. Ty pewnie jesteś Taylor. Dyrektor Ralph kazał mi po Ciebie
zejść. - mówi z uśmiechem i zatrzymuje dźwig osobowy przed odjazdem. -
Zapraszam. - wskazuje i wciska guzik z numerem 20, czyli tam gdzie jest biuro
moich rodziców.
- Nie wiem po co on to robi. Jestem już dorosła. Skończyłam w zeszłym
tygodniu liceum. - oznajmiam, przewracając oczami.
- Nie wiem po co. - odpiera, patrząc ciągle na mnie. - Tak w ogóle to
jestem Robbie Dean. - wyciąga do mnie rękę.
- Taylor Palumbo, ale to zapewne już wiesz. - ściskam jego dłoń. - Miałam kiedyś chłopaka
o imieniu Robbie… - przypomina mi się Picker, który zachował się jak totalny
dupek. Nigdy więcej go nie spotkałam, co może i lepiej.
- Serio? Widocznie coś ciągnie Cię to imię. - żartuje, ale mnie to nie
śmieszy. - Właściwie to w papierach mam James, ale nie podoba mi się. Z resztą
od dawna tak mnie nazywają. Po prostu, Robbie Dean. - dodaje z powagą.
Winda zatrzymuje się i wysiadamy.
- Dzięki, ale dalej trafię już sama. - posyłam mu delikatny uśmiech i
ruszam korytarzem.
- Na pewno? Słyszałem, że masz lęk wysokości… I nie lubisz jedenastego
piętra… - kroczy tuż obok.
- Za dużo słyszałeś. - mruczę pod nosem. - Może i mam, ale spokojnie,
poradzę sobie. - zbywam go i zatrzymuje się przed biurem taty.
- Przykro mi, ale taki mój obowiązek, mała błyskawico. - wzrusza
ramionami i otwiera mi drzwi.
Zdecydowanie za dużo mu powiedzieli. Małą błyskawicą nazywały mnie
tylko cztery osoby: mama, tata, Robbie i Zach, z czego Ci dwaj usłyszeli to
kiedyś przypadkiem. Robbie podczas obiadu z moją rodziną, Zach w pracy. Teraz
zapewne już każdy o tym wie. W końcu przez dwa lata wiele się zmieniło. Oby
tylko te zmiany były pozytywne.
---
I tak oto zaczyna się druga część...
Nate i Justin oczywiście jeszcze się pojawią, jednak główny wątek będzie dotyczył Taylor i Robbiego Deana.
Zapraszam na kolejne rozdziały codziennie o 8:00.
XOXO
Wiki R5er
Witamy spowrotem panno Palumbo!
OdpowiedzUsuńTen cały Robbie wydaje się sympatyczny.
Pozdrawiam i czekam co dalej.