Parkuję przed domem Muncy'ego i pukam do drzwi. Chłopak otwiera po
chwili.
- Cześć Tay. - wita się i wpuszcza mnie do środka.
- Twoje klucze. - podaję mu przedmiot.
- Co? To Ty zabrałaś mój samochód? - pyta zaskoczony.
- Tak. Mówiłam Ci przecież. - odpieram i siadam w salonie.
- Jakoś nie pamiętam... - wzdycha i idzie do kuchni. - Herbaty? -
proponuje.
- Chętnie. - uśmiecham się do niego.
- Ile pamiętasz z imprezy? - zagaduje mnie.
- Prawie wszystko. - odpowiadam, patrząc na swoje paznokcie.
- Czyli...? - spogląda na mnie.
- Piłam z bratem Reny, a potem... Potem... Lepiej nie mówić. - zbywam
go.
- Potem pewnie Picker... - śmieje się.
- Że niby co? - udaję, że nie wiem co mówi.
- No... Słyszy się pogłoski... - mówi tajemniczo.
- Jakie pogłoski? - podchodzę do niego i biorę swój kubek.
- No... Każdy zna już Robbiego... A z resztą... W sieci są filmiki z
twojej kłótni z Reną pod firmą... - kieruje się do salonu.
- Serio? Ojciec nie powinien wiedzieć o tym. - siadam obok Justina.
- Zapisałem sobie i zgłosiłem. Pomyślałem sobie, że możesz tak
zareagować... - obejmuje mnie ramieniem. - Niczym się nie martw Tay. Były też
inne zdjęcia z imprezy... Nate i Nia w dwuznacznej sytuacji... Ja całujący się
z Mirandą... Ty i Robbie to nic takiego, bo Was nie ma na fotkach. - dodaje.
Uspokajam się nieco. Może jednak uda się to ukryć...
- To dobrze. Dopiero zaczęłam pracę, a już wpadłam w kłopoty. Muszę
uważać, jeśli chcę zostać tam dłużej. - mówię po chwili namysłu i odstawiam
pusty kubek na stół. - Będę się zbierać. Widzimy się jutro w szkole. - dodaję i
wychodzę.
Po drodze mijam parking miejscowego sklepu, gdy nagle zauważa mnie
Robbie.
- Tay! Tay! - woła, idąc za mną.
- Czego chcesz? - pytam, zatrzymując się nagle, aż na mnie wpada.
- Odwiozę Cię do domu, chodź. - ciągnie mnie za rękę do swojego
białego Forda.
- Przestań. Rena już mi zrobiła awanturę. - wyrywam się mu i ruszam
przed siebie.
- Ale ona się dla mnie nie liczy, Tay! Ja... Zakochałem się w Tobie! -
krzyczy i łapie mnie za nadgarstek.
- Przecież Ty nie umiesz kochać... A Rena... Jest Wam razem dobrze. Ty
możesz zrobić z nią co tylko chcesz i kiedy chcesz, a ona daje Ci rozgłos i
szansę na rozwój kariery, bo głupio Cię kocha. A ja? Ja nie mogę Ci nic dać. -
odpieram, ale on się nie poddaje.
Czuję jak jego ramiona otaczają mnie, a usta złączają się z moimi.
Wiem, że nie powinnam i on też to wie, jednak to nie jest takie proste.
Odsuwam się od niego po chwili i spoglądam w jego oczy.
- Nie powinniśmy. Zapomnij. - wypowiadam te kilka słów cicho i
odwracam się od niego.
- Nie chcę zapomnieć. Kocham Cię Tay. - przytula się do moich pleców.
- Daj nam szansę, proszę. - szepcze mi do ucha.
- Nie, Robbie. To nieodpowiednie. - patrzę na niego przez chwilę i
zostawiam w milczeniu.
Nie umiem opisać co czuję, gdy jest obok, gdy mnie całuje, gdy mówi te
wszystkie rzeczy. Nigdy nie zakochałabym się w draniu czy zajętym chłopaku, ale
Robbie powoduje mętlik w mojej głowie i sercu. Oby tylko to wszystko nie zaszło
za daleko.
Ja tam nie wierzę, że Robbie ją pokochał w jeden wieczór. Chociaż brzmi wiarygodnie. Myślę, że on chce mieć je obie!
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na next.