2017-08-24

| 2 | 8.

Do soboty staram się unikać Robbiego Deana. Jak na to, że mnie kocha, to szybko znalazł sobie inną na zastępstwo.
- Taylor, gotowa? - pyta ojciec, a ja zamykam walizkę.
- Tak. - odpowiadam i wychodzę z pokoju.
- Pomogę Ci. - tata zabiera mój bagaż i kieruje się do auta.
Poprawiam sukienkę, którą kazała założyć mi mama i ruszam za nim. Konferencja odbędzie się w luksusowym hotelu, więc i strój musi być odpowiedni.
Po drodze zahaczamy o apartamentowiec, gdzie mieszka Robbie, aby go także zabrać. Chłopak czeka na nas ubrany w czarne rurki i czarną koszulę. Gdy wsiada, rzuca "Dzień dobry" do moich rodziców, a następnie nachyla się w moją stronę, aby mnie pocałować, ale odwracam głowę w stronę okna. Całą podróż nie spoglądam na niego, udając, że wcale go nie ma.

Na miejscu Dean pierwszy porywa się do zabrania mojego bagażu, więc nie protestuję.
- Wasz pokój to trzysta osiemnaście. - mama podaje mi klucz, a ja patrzę na nią zaskoczona.
- Jaki "wasz"? - pytam.
- No twój i Robbiego. Oj już nie musisz udawać, że nic was nie łączy… - odpowiada i rusza z ojcem pod rękę do windy.
Rzucam chłopakowi złośliwe spojrzenie i bez słowa kieruję się do drugiego dźwigu.
- Będziesz zgrywać nie wiadomo jak ważną księżniczkę i fochać się o oświadczyny do końca życia? - jest poirytowany.
 - Nie chodzi już o to. - odpieram oschle i wciskam guzik z numerem 30.
- To o co, Tay? - opiera się o jedną ze ścian.
- Nie chcę o tym mówić… Z resztą, domyśl się. W firmie nic się nie ukryje. - odburkuję i spoglądam na nasze odbicie w lustrze.
- Przestań. Nic mnie z tamtą dziewczyną nie łączy. Miałem tylko pomóc jej z telefonem. To ona zaczęła. - wyjaśnia i podchodzi do mnie. -  Nie ryzykowałbym, bo z małą błyskawicą nigdy nic nie wiadomo. - szepta mi do ucha.
Czuję jego oddech na mojej szyi i otaczający mnie zapach jego perfum i nie umiem już się na niego gniewać. Może i mówi prawdę.
Odwracam się nagle do niego i zaczynam namiętnie całować. Robbie obejmuje mnie mocno w pasie i pomiędzy kolejnymi pocałunkami, powtarza mi jak to bardzo mnie kocha, gdy nagle winda zatrzymuje się na 30 piętrze. Odsuwamy się od siebie i wysiadamy jakby nic przed chwilą się nie stało. Apartament 318 to mój apartament od kiedy tylko zaczęłam pracować w firmie, a ojciec załatwiał nam urlop właśnie tu. Rzucam się na łóżko i wpatruję w koronkowy baldachim, gdy Dean zostawia w rogu walizki i kładzie się obok mnie. Przytula mnie mocno do swojego serca i cmoka w czoło.
- Myślisz, że tym razem się nam uda? - pyta, a w jego głosie słyszę nadzieję.
- Nie wiem. - odpieram i delikatnie muskam jego wargi. - Ale wiem jedno… Warto spróbować.

1 komentarz:

  1. No ten rozdział to nawet może być! Tay się ogarnęła i Robbie też.
    Pozdrawiam i czekam na jutro.

    OdpowiedzUsuń