Do soboty staram się unikać Robbiego Deana. Jak na to, że mnie kocha,
to szybko znalazł sobie inną na zastępstwo.
- Taylor, gotowa? - pyta ojciec, a ja zamykam walizkę.
- Tak. - odpowiadam i wychodzę z pokoju.
- Pomogę Ci. - tata zabiera mój bagaż i kieruje się do auta.
Poprawiam sukienkę, którą kazała założyć mi mama i ruszam za nim.
Konferencja odbędzie się w luksusowym hotelu, więc i strój musi być odpowiedni.
Po drodze zahaczamy o apartamentowiec, gdzie mieszka Robbie, aby go
także zabrać. Chłopak czeka na nas ubrany w czarne rurki i czarną koszulę. Gdy
wsiada, rzuca "Dzień dobry" do moich rodziców, a następnie nachyla
się w moją stronę, aby mnie pocałować, ale odwracam głowę w stronę okna. Całą
podróż nie spoglądam na niego, udając, że wcale go nie ma.
Na miejscu Dean pierwszy porywa się do zabrania mojego bagażu, więc
nie protestuję.
- Wasz pokój to trzysta osiemnaście. - mama podaje mi klucz, a ja
patrzę na nią zaskoczona.
- Jaki "wasz"? - pytam.
- No twój i Robbiego. Oj już nie musisz udawać, że nic was nie łączy…
- odpowiada i rusza z ojcem pod rękę do windy.
Rzucam chłopakowi złośliwe spojrzenie i bez słowa kieruję się do
drugiego dźwigu.
- Będziesz zgrywać nie wiadomo jak ważną księżniczkę i fochać się o
oświadczyny do końca życia? - jest poirytowany.
- Nie chodzi już o to. -
odpieram oschle i wciskam guzik z numerem 30.
- To o co, Tay? - opiera się o jedną ze ścian.
- Nie chcę o tym mówić… Z resztą, domyśl się. W firmie nic się nie
ukryje. - odburkuję i spoglądam na nasze odbicie w lustrze.
- Przestań. Nic mnie z tamtą dziewczyną nie łączy. Miałem tylko pomóc
jej z telefonem. To ona zaczęła. - wyjaśnia i podchodzi do mnie. - Nie ryzykowałbym, bo z małą błyskawicą nigdy
nic nie wiadomo. - szepta mi do ucha.
Czuję jego oddech na mojej szyi i otaczający mnie zapach jego perfum i
nie umiem już się na niego gniewać. Może i mówi prawdę.
Odwracam się nagle do niego i zaczynam namiętnie całować. Robbie
obejmuje mnie mocno w pasie i pomiędzy kolejnymi pocałunkami, powtarza mi jak
to bardzo mnie kocha, gdy nagle winda zatrzymuje się na 30 piętrze. Odsuwamy
się od siebie i wysiadamy jakby nic przed chwilą się nie stało. Apartament 318
to mój apartament od kiedy tylko zaczęłam pracować w firmie, a ojciec załatwiał
nam urlop właśnie tu. Rzucam się na łóżko i wpatruję w koronkowy baldachim, gdy
Dean zostawia w rogu walizki i kładzie się obok mnie. Przytula mnie mocno do
swojego serca i cmoka w czoło.
- Myślisz, że tym razem się nam uda? - pyta, a w jego głosie słyszę
nadzieję.
- Nie wiem. - odpieram i delikatnie muskam jego wargi. - Ale wiem
jedno… Warto spróbować.
No ten rozdział to nawet może być! Tay się ogarnęła i Robbie też.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam na jutro.