Siedzę na łóżku i czytam notatki Robbiego na zaznaczonej stronie.
"Zgodnie z umową,
rozpocząłem pracę w firmie fotograficzno-poligraficznej rodziny Palumbo. Pod
fałszywym nazwiskiem: Robbie Dean, nikt nie domyśli się, że jestem prywatnym
detektywem, wynajętym przez rodzinę Zachary’ego Adagio w sprawie jego nagłej
śmierci.”
A więc to stąd wiedział… Rodzina Zacha go wynajęła.
"Pierwszy dzień obserwacji:
Taylor zachowuje się całkiem
normalnie, pomijając jej oschłe zachowanie względem innych pracowników. Gdy
opowiadam jej o moim życiu, przeszkadza jej to, więc ucisza mnie pocałunkiem.
Wniosek: niewierna"
Ah tak? Podobało mu się, a teraz narzeka. Czytam uważnie każdy kolejny
dzień i do każdego mogę powiedzieć swoją własną wersję i wyciągnąć własny
wniosek.
"Dziesiąty dzień
obserwacji:
W ręce Taylor przypadkiem wpada
ten notes. Zapewne zna już prawdę o tym kim jestem oraz o tym, że się w niej
szczerze zakochałem.
Wniosek: wścibska"
A więc o to mu chodziło… Próbował ukryć przede mną coś tak istotnego…
"Dwudziesty piąty dzień
obserwacji:
Taylor przejawia agresywne zachowania na wspomnienie o Zacharym. Usiłowała wypchnąć mnie przez to samo
okno co jego, ale powstrzymała się w ostatniej chwili. Przyznała się do
przejawiania względem mnie uczuć wyższych tzn. miłości.
Wniosek: podejrzana"
Podejrzana, tak? Miałam tylko chwilę słabości i tyle.
"Dwudziesty szósty dzień
obserwacji:
Piknik zgodnie z planem, do
momentu, gdy Taylor odrzuca zaręczyny.
Wniosek: oszustka"
Nigdy nie kłamałam w sprawie uczuć. Szczerze go pokochałam. Po prostu
nie byłam wtedy gotowa na coś stałego. To on jest oszustem tutaj, nie ja.
"Dzień trzydziesty
obserwacji:
Podczas firmowego bankietu
Taylor zgadza się zostać moją narzeczoną. Pod wpływem większej ilości alkoholu
wyznaje prawdę.
Wniosek: winna"
Co? Wyznałam mu wszystko? Teraz zapewne wyjechał, aby przedstawić całą
sprawę rodzinie Adagio i złożyć dowody na policję. Odwracam stronę.
"Nr sprawy: 315
Prowadzący: James Crebar,
pseudonim "Robbie Dean"
Koniec śledztwa po: 30 dniach
Postanowienia: oddanie kopii
dziennika śledczego, zgłoszenie sprawy odpowiednim służbom, udawanie
narzeczonego do wyroku sądu
Podpisano
J. Crebar"
Po przeczytaniu zapisków Robbiego, odechciewa mi się wszystkiego.
Zdejmuję pierścionek i rzucam nim przez siebie, aż uderza on w szybę i
zarysowuje ją. Wyszukuję z walizki tabletki, które lekarz kazał mi przyjmować
przy nawrotach ataków związanych z zabójstwem Zacha i wysypuję sobie na dłoń od
razu kilka. Dopuszczalna dawka to 2 dziennie, więc zażycie 10 powinno rozwiązać
wszystkie moje kłopoty.
James Crebar!? *-* A to cwaniak był! Tylko czemu zostawił ten zeszyt u niej skoro zanotował, że chce go oddać policji?
OdpowiedzUsuńPozdrawiam i czekam co jutro.
P.S. Taylor żyj!!! ;)