Kilka dni później klasa Robbiego kończy szkołę. Ubieram sukienkę i
udaję się na uroczystość z chłopakiem. Dyrektor wyróżnia kilku uczniów za
bardzo dobre wyniki, szczególne osiągnięcia, a Pickera za bycie kapitanem
szkolnej drużyny. Nate i Justin uświetniają całość wraz z orkiestrą. Rozglądam
się po sali z uśmiechem. Pomimo iż jestem dziewczyną Robbiego, nikogo tu nie
znam. Gdy po oficjalnej części nadchodzi czas na tort, w stołówce zjawia się
Rena.
- Robbie, kochanie! - uwiesza mu się na szyi, zupełnie mnie ignorując.
- Rena, przecież nie jesteśmy już razem. - Picker odsuwa ją.
- Ale... Ale... Musisz coś zobaczyć. - wyciąga z torebki kopertę, a z
niej plik zdjęć. - Ona Cię zdradza! - wskazuje na mnie palcem.
Zerkam na fotografie i prawie mdleję.
- Skąd je masz? - pytam, powstrzymując łzy.
- Zach mi dał. - odpiera dumnie i spogląda na Robbiego. - I co? Jest
niewierna! Ja byłam lepsza... Zastanów się czy nie chcesz wrócić... - nawija
pasemko włosów na palec.
- Jak mogłaś? Taylor... Było Ci ze mną źle? - chwyta moje dłonie i
patrzy mi w oczy.
- To nie tak, Robbie. Zupełnie nie tak. To Zach zaczął... - udaję
niewiniątko.
- Ale... Tay... Nie wierzę... - odwraca się ode mnie i ociera łzy.
- Czyli to koniec? Proszę, powiedz, że nie... - kładę mu rękę na
ramieniu.
- To koniec Tay... Byłem idiotą, że... - w ostatniej chwili
powstrzymuje się od wypowiedzenia tego na głos.
Cała klasa patrzy się na nas.
- Co się tak gapicie? Może trochę prywatności, co? - rzucam im
złośliwe spojrzenie.
- Ale po co? Zerwał z Tobą, idź już sobie. - Rena pcha mnie w stronę
wyjścia.
- A wiesz co, Robbie? Byłeś beznadziejny! - wołam i ruszam do wyjścia.
Tuż przy drzwiach odwracam się po raz ostatni i widzę jak Picker czule
całuje się z Lovelis. O czym ja głupia marzyłam... Oni od zawsze byli dla
siebie wszystkim.
Wracam do domu i przebieram się w coś wygodniejszego. Zabieram trochę
gotówki z portfela ojca i jadę do klubu. Po drodze dzwonię do Justina i Nate'a,
ale chłopaki nie mają dziś ochoty na alkohol, więc piję sama. Jeden drink za
drugim, aż w końcu zmieniam szklanki na butelki. Spędzam przy barze większość
nocy, nieco tylko tańczę z przypadkowym ludźmi.
- Taylor! Taylor! - Mac zauważa mnie i podchodzi bliżej. - Chcesz się
do nad przyłączyć? - proponuje.
- Chętnie. - zabieram swoją butelkę i idę z nim do stolika.
- A może tak trochę... - macha mi woreczkiem z narkotykami.
- Te same? - pytam, wyciągając swoją resztkę z kieszeni.
- Tak. Chodź. Widzę, że masz dziś gorszy dzień. - chwyta mnie za rękę
i prowadzi do kumpli.
Taki młody, a już tak świetnie sobie radzi. I świetnie zna się na
ludziach.
To Mac ją wciągnął w te narkotyki. A myślałam, że to przypadkowy gość, który się więcej nie pojawi...
OdpowiedzUsuńA Zach to świnia, że dał Re zdjęcia. Miał fajne bara bara z Tay, a potem ją sprzedał. Wiesz, co Zach? - więcej nie będzie! ;)
Buziaki i do jutra.