2017-07-31

1.

Na lekcji angielskiego jak zwykle nauczycielka prowadzi nudno zajęcia. Pomimo iż naprawdę lubię ten przedmiot i jestem wzorową uczennicą, ciężko mi nie ziewać. Zasypiam wręcz na ławce, zachowując pozory uważnego notowania.
- Może Taylor przeczyta nam dalej. Widzę wyraźną chęć w jej oczach. - głos nauczycielki wybudza mnie.
Zwracam swój wzrok na książkę i próbuję znaleźć fragment. Spoglądam na Nate'a z nadzieją, iż mi wskaże, gdzie on jest. Nim chłopak zdąża wskazać palcem na wers, ona zaczyna czytać początek.
To nie pierwszy raz kiedy tak robi. Z jednej strony jestem jej najlepszą uczennicą w szkole, z drugiej chce mnie zniszczyć. Nie wiem, czy widzi we mnie zagrożenie, iż za parę lat przejmę jej posadę, do czego wcale nie dążę, czy po prostu chce udowodnić naszej poprzedniej nauczyciele, że niczego nas nie nauczyła, a my jesteśmy idiotami, którzy mieli podwyższone oceny za napisanie jakiegoś marnego opowiadania, co także jest nieprawdą.

Po zakończonych zajęciach pakuję swoje rzeczy do torby i idę z Natem na parking. Sais zabiera mnie pod mój dom swoim samochodem, gdzie będziemy robić projekt.
- Naprawdę Cię przepraszam, Tay. Mam nadzieję, że szybko się z tym uwiniemy, bo o ósmej idę na imprezę z Justinem. - tłumaczy się.
- Jest okay. Przyzwyczaiłam się już. - odpieram i wpuszczam chłopaka do domu.
Zostawiam rzeczy w salonie i idę do kuchni. Zaglądam do lodówki w poszukiwaniu czegoś co mogę mu zaoferować.
- Masz ochotę na nuggetsy i frytki? - proponuję.
- Chętnie. Pomóc Ci to przygotować? - opiera się o blat.
- Obierz kilka ziemniaków i włóż do frytkownicy. - odpowiadam i wyciągam gotowe opakowanie mrożonego kurczaka.
- Okay. - odpiera i zdejmuje bluzę.

Gdy posiłek jest gotowy siadamy w moim pokoju. Stawiam talerz na boku i włączam laptopa.
- Projekt mamy na temat współczesnej muzyki. Kontaktowałam się z Robbiem, tym z ostatniej klasy. Jego dziewczyna jest w zespole i z chęcią wpadnie wystąpić w ramach naszej prezentacji. - opowiadam mu o tym, co jeszcze przed nami, a co już gotowe. - Słuchasz mnie w ogóle? - przerywam, widząc, że chłopak śpi z pustym talerzem w ręce. - Nate! - podnoszę głos i potrząsam nim.
Spogląda na mnie zdezorientowany i uśmiecha się głupkowato.
- Sorry Tay. Wczoraj późno wróciłem z próby zespołu. - odpiera i siada porządnie.
- Zespołu? A nie spotykacie się w soboty? - pytam zdziwiona.
- No... To mój prywatny zespół. Nie nasz szkolny. - odpowiada i rozgląda się uważnie. - Szukam jeszcze nowych muzyków, bo z tymi się nie da. Jestem na ten moment ja i Justin. Reszta wczoraj została wyrzucona. - dodaje, a jego wzrok zatrzymuje się na stojącym w rogu basie. - Grasz? - wskazuje na instrument.
- Czasami... Tak sama dla siebie. - mówię i biorę przedmiot do ręki. - Dostałam go od taty na szesnastkę. Ma dla mnie dużą wartość sentymentalną.
- Zagrasz coś dla mnie? - patrzy na mnie prosząco.
- Okay. Ale tylko jeden kawałek. - zgadzam się i dostrajam bas.
Gdy zaczynają wydobywać się pierwsze dźwięki, zauważam w oczach Saisa niespotykany błysk.
- Jesteś niesamowita. Dołączysz do Lovesick Riot? - proponuje.
- Nate, nie wiem czy to dobry pomysł. Nie jestem zbyt dobra w publicznych występach. - wyrażam swoje zdanie.
- Nie Tay. Koniecznie musisz do nas dołączyć. A pierwszy występ już w piątek na prezentacji. Najpierw zagramy coś my, potem przedstawimy projekt, a potem niech będzie ten zespół dziewczyny Pickera. - mówi szybko podekscytowany.
- Nie odpuścisz, co? - odkładam na bok instrument.
- Znasz mnie i jeszcze się pytasz? - patrzy na mnie.
- Nate, to poważna decyzja. Zespół to poważna sprawa. - siadam obok niego. - Chciałbym, ale boję się, że się nie nadaję. - dodaję.
- Chociaż spróbuj, Tay. - chwyta mnie za dłoń. - Proszę, tak ładnie proszę.
- Okay. Ale jeśli się nie uda lub mi się nie spodoba nie będziesz mnie na siłę zatrzymywać? - stawiam warunek.
- Zgoda. - przytula mnie z wielką radością, aż przewalamy się na bok.
Leżymy na wprost siebie i śmiejemy się, gdy nagle do pokoju wchodzi mój tata.
- Tay? - jest zaskoczony.
- To nie to na co wygląda. - ściągam rękę Saisa z siebie i siadam. - To taki mały napad radości. My nic, nie tak jak... - zaczynam się tłumaczyć.
- Spokojnie, Tay. Już załapałem. Ale trzeba przyznać, że do siebie pasujecie. - przerywa mi. - Nie przeszkadzam. Wiem, że macie projekt. Chciałem tylko Ci powiedzieć, że już jestem. - dodaje i odwraca się do wyjścia. - Ah, i jeszcze jedno. Powodzenia! - woła i znika za drzwiami.
Spoglądamy na siebie z Natem i wybuchamy śmiechem.
Ludzie często biorą nas za parę, ale to tylko przyjaźń. Nate wzdycha do pewnej ślicznotki, jakieś cztery miesiące starszej perkusistki. Nigdy nie powiedział jak się ta panna nazywa, ale z tego co mówi musi być nie tylko piękna, ale i inteligentna oraz serdeczna. Chciałabym, aby im się udało. Sais zasługuje na wszytko co najlepsze.

2017-07-30

Prolog

Pojazd zatrzymuje się pod szkołą.
- Dzięki. - cmokam tatę w polik, zabieram swoją torbę i wysiadam.
- Nie ma za co. Nate Cię odwiezie? - pyta jeszcze, spoglądając na mnie.
- Tak. Będziemy się razem uczyć. - odpieram i zamykam drzwi.
Wchodzę do szkoły i zostawiam w szafce niepotrzebne na biologię rzeczy.
- Hej. - Nate staje obok. Jest perkusistą w szkolnej orkiestrze.
- Hej. - witam się z nim. - Pamiętasz, że dziś robimy razem projekt? - zakluczam szafkę i poprawiam torbę na ramieniu.
- Totalnie zapomniałem. Ale spokojnie... Dam radę wszystko ogarnąć. - odpowiada, a ja kręcę głową.
Jest zupełnie inny niż ja. Nie lubi się uczyć, często baluje z kumplami i ogólnie jest roztrzepany. Ale mimo to bardzo go lubię.
- Nate, tyle razy Ci powtarzałam... Wiesz, że to już na ten piątek. - zagradzam mu drogę.
- Wiem. I myślę, że powinnaś się wyluzować. - kładzie mi rękę na ramieniu.
- Dzięki za radę. - burczę pod nosem i odwracam się na pięcie, kierując do odpowiedniej sali.

Przyjechałam tu zeszłego lata. Moi rodzice musieli się przeprowadzić w ramach pracy i ja razem z nimi. Zmieniłam szkołę, a z powodu na ogromne różnice w programie nauczania, musiałam zaczynać od nowa i zamiast iść do drugiej liceum, trafiłam do pierwszej razem z Natem i Justinem. Chłopaki są spoko. Ten pierwszy, jak już wiecie jest totalnie nieogarnięty. Ten drugi z kolei jest pracowity, ale niezorganizowany. Muncy także należy do szkolnej orkiestry, ale jako gitarzysta i techniczny. Przyznam szczerze, że lepiej dogaduję się z nimi niż innymi dziewczynami z klasy. Po prostu, wolę skupić się na nauce, na tym co lubię, a nie tak jak one co noc sypiać z innym facetem, zaliczać przedmioty za słodkie oczki itp.. Aż mnie mdli jak widzę te wytapetowane mordy, te sztuczne paznokcie, skąpe ubrania i wysokie obcasy. Obstawiam, że większość kupili im ich jakże bogaci ojcowie albo kochankowie. Sama osobiście wolę swoje za duże koszulki, delikatny make-up złożony zwykle z tuszu i błyszczyku, czasem też eyelinerna oraz wygodne trampki, chociaż rodzice nie szczędzą mi pieniędzy. Dobrze czuję się ze sobą i pomimo iż mam tylko tych dwóch przyjaciół, jestem zadowolona.

---
Hejka :)
Tu Wiki R5er i jej nowy FF. Początek jest dość standardowy, ale obiecuję, że będzie się działo.
Na początek kilka słów ode mnie:
- historia inspirowana życiem, ale nigdy nie miała miejsca
- tytuł "Lil Lightning" wziął swój początek od mojego określenia na Taylor, a zasugerowała go Rikeroholic - dziękuję jej za to i mam nadzieję, że będzie pasował ;)
- całość ma 26 rozdziałów w 2 częściach i każda z nich ma swój osobny prolog & epilog.
Zachęcam do czytania i do napisania już jutro o 8:00 :*